ARTYKUŁ

  • 23 sierpnia 2018

Aldona Gibała

Jestem odpowiedzialna za organizację Rekolekcji Rodzinnych. Ta forma ewangelizacji trwa u mnie we wspólnocie od lat, od lat prowadził je ten sam ksiądz, ale w roku 2017 okazało się, na kilka miesięcy przed wakacjami, że nie może przyjechać. Pierwsza myśl była taka, żeby odwołać to wydarzenie, że nie dam rady, to się nie uda, gdzie znajdę zastępstwo skoro takie inicjatywy należy planować z dużym wyprzedzeniem. Nie było nic prócz ośrodka rekolekcyjnego.

„Ja was wybrałem” J 15,16
Zmagałam się sama ze sobą i z ludźmi, którzy również byli odpowiedzialni za te rekolekcje. Przypomniałam sobie, że rok wcześniej byłam na Ogólnopolskim Czuwaniu Odnowy w Duchu Świętym w Częstochowie i tam poruszany był temat rodziny, zatroszczenia się o nią, pamiętam kiedy padło pytanie: ”która ze wspólnot działa na rzecz rodziny?”. Na ogromnej hali było kilka rąk w górze. Usłyszałam też zapewnienie, żeby iść dalej w tym kierunku. Narodziła się we mnie nadzieja, żeby nie rezygnować z tych rekolekcji, że kryzys jest okazją do walki, trzeba go pokonać, a nie poddawać się.

„Wy dajcie im jeść” Mk 6, 37
Podczas przygotowań, na modlitwie, towarzyszyło mi przejęcie jakiego doświadczyli apostołowie przed rozmnożeniem chleba, kiedy słysząc „wy dajcie im jeść” uświadomili sobie, że mają tylko pięć chlebów i dwie ryby. Ja odnalazłam się w tym ich zaniepokojeniu, bo odkryłam, że my jako maleńka wspólnota też mamy naprawdę niewiele. Pocieszeniem i zapewnieniem były słowa, że wszyscy zgromadzeni „najedli się do syta”. Te słowa inspirowały mnie do działania – znalazłam ludzi, którzy poprowadzili te rekolekcje, zrobiliśmy reklamę w sieci, do służby zaangażowaliśmy się wszyscy… na rekolekcje przyjechały osoby z całej Polski jak i zagranicy, tak że ośrodek ledwo nas pomieścił. Niemalże każdy na tych rekolekcjach dzielił się wrażeniem bycia „napełnionym, nasyconym” rodzinną atmosferą. Maleńka wspólnota okazała się być największym atutem tych rekolekcji.

Przygotowania RR 2018 czyli „Ja jestem! Nie bójcie się!” Mk 6, 50
Przed Rekolekcjami Rodzinnymi 2018 wiele miesięcy wcześniej wszystko gruntownie planowaliśmy, staraliśmy się by było jak najlepiej przygotowane, ale były momenty, że wiatr wiał z przeciwnej strony, a wszyscy zaangażowani w przygotowanie trudzili się przy „wiosłowaniu”. Kiedy wydawało się, że wszystko mamy dopięte na ostatni guzik okazało się, że prowadzący rekolekcje nie może przybyć. Zamiast niego przyjedzie pewne małżeństwo. Następnie zostaliśmy bez posługi muzycznej. Zaczęły się mnożyć problemy organizacyjne związane z ośrodkiem, w którym całe wydarzenie miało się odbyć. Na dodatek obliczaliśmy, że po rekolekcjach będziemy mieli dobre kilka tysięcy długu.  A to tylko niektóre z „przeciwnych wiatrów”. Różne niespodziewane sytuacje i nieporozumienia na linii braku komunikacji sprawiały, że zaczynałam krzyczeć ze strachu: „Potrzebuję Jezu żebyś Ty mnie prowadził, bo Ty widzisz więcej i dalej niż ja„. Wtedy czytałam „Uspokójcie się! Ja Jestem. Nie bójcie się! I wszedł do nich do łodzi. Wtedy wiatr się uciszył”.  Wiedziałam, że to jest zaproszenie Boga do czegoś nowego i potrzebne jest moje zaufanie.

RR 2018 czyli „Jezus ujrzał… jedli wszyscy do syta” Mk 6, 34. 42
Po raz kolejny doświadczyłam tego, jak Jezus jest obecny w trudzie i zmęczeniu i  widzi czego mi potrzeba. A potrzebny był mi odpoczynek, wytchnienie którego pragnęłam, bo pośród spraw, liczb, załatwień, trudności organizacyjno-technicznych zgubiłam to, co istotne czyli zaufanie do Niego. Jednak On poradził sobie ze mną i postawił w obliczu przerastającej mnie sytuacji – bo kiedy wjechało rusztowanie i robotnicy chcieli malować miejsce, gdzie bawiły się dzieci – to złamało moje serce. Pomyślałam, że już nie mam kontroli – wyczerpana fizycznie zawołałam: Jezu pomóż mi, potrzebuję Cię…. wieczorem tego dnia tańczyłam z radości, On pokrzepił moje ciało i ducha.
Bóg widzi dalej i wie, czego potrzebujemy.
Małżeństwo, które (jako zastępcy) przyjechało głosić te rekolekcje było dokładną odpowiedzią na konkretne życiowe trudności i duchowe rozterki ludzi, którzy przyjechali jako uczestnicy (dzielili się tym w czasie świadectw). Brak muzycznych zaowocował: proroczym dla nas koncertem uwielbiania zespołu Kadosz, niezwykle radosnymi wieczorami chwały  z udziałem dzieci i rodziców przy muzyce z głośników oraz posługą muzyczną ludzi, którzy na „dzień przed” znaleźli się z … sama nie wiem skąd 🙂 . Wszelkie trudności organizacyjne stały się okazją do rozszerzania naszych granic, szukania nowych rozwiązań oraz rozpoznawania potrzeb i odpowiadania na nie.
Przed wyjazdem bałam się, że mój wstydliwy syn nie odnajdzie się w takim gąszczu ludzi i wydarzeń, a tymczasem obok nas mieszkał rówieśnik Frania, którego mama martwiła się o to samo: chłopcy razem spędzali całe dnie na zabawie. Nie mam tutaj miejsca by mnożyć przykłady tego, jak sytuacje kryzysowe zamieniały się w „nasycenie”. Nie wiem czy by starczyło „dwanaście koszy”aby je pomieścić.

Zespół organizacyjny czyli „Kto we łzach sieje, żąć będzie w radości” Ps 126, 5
Trzeciego dnia rekolekcji WSZYSCY  mieli dość. Nagromadzenie zmęczenia i złości sięgnęło zenitu. Cieszę się z odwagi i natchnienia, które miałam w momencie kryzysowym. Nie uciekłam przed tym by „samo to się jakoś poukładało” tylko zwołałam spotkanie organizacyjne żeby móc powyjaśniać kwestie sporne. Przełomowe było także Słowo otrzymane od zespołu Kadosz: „Postępują naprzód wśród płaczu, niosąc ziarno na zasiew: Z powrotem przychodzą wśród radości, przynosząc swoje snopy” Ps 126, 6. To dało nadzieję, że umierając dla siebie rodzimy nowe życie. Serca zostały pokrzepione i poszerzone.
Ważne dla mnie było również to, że gdy nikt nie chciał wziąć odpowiedzialności za przygotowanie ostatniego wieczoru, nie „wzięłam tego na klatę” robiąc to sama, tylko umiałam powiedzieć, że rezygnujemy… Wydarzenie wieczorne się odbyło – zorganizowano je idealnie bez mojego wsparcia czy nadzoru.

„Oto postawiłem jako dar przed tobą drzwi otwarte, których nikt nie może zamknąć, bo ty, chociaż moc masz znikomą, zachowałeś moje słowo” Ap 3, 8
RR 2018 przygotowało dziesięć osób ze wspólnoty „Pójdź za Mną” oraz dwie osoby z „Ruah”. W posługę podczas rekolekcji włączyło się się jeszcze kilku naszych przyjaciół.
Jedno wiem: To Jego dzieło. Chwała Panu!